Instagram kontra farerska rzeczywistość

Wyspy Owcze z każdy rokiem zyskują coraz większą turystyczną popularność. Rośnie liczba krążących w sieci zdjęć z archipelagu. Niestety, spora część z nich przeszła od etapu uchwycenia kadru do umieszczenia na Instragramie zawiłą ścieżkę przez las filtrów.

Kinga Eysturland
Maciej Brencz

Dziś chcemy zabrać Was w krótką podróż po Owczych widzianych z dwóch perspektyw – “rzeczywistości”, którą starają się nam przedstawić znalezione w sieci zdjęcia oraz kadrów, które naszym zdaniem znacznie lepiej oddają to, co czeka na nas na archipelagu. Bowiem czy Piękno i Potęgę Matki Natury trzeba koniecznie poprawiać?  Czy wypłowiały farerski krajobraz i zamglone szczyty naprawdę lepiej wyglądają w trybie HDR?

Gásadalur

Malutka osada na wyspie Vágar połączona otwartym na początku XXI wieku tunelem z resztą świata stała się farerskim klasykiem na Instagramie. Nic dziwnego, miejsce bowiem zachwyca surowością i potęgą krajobrazu. Widok na wodospad Múlafossur znalazł się także na wydanym w 2003 roku farerskim znaczku.

A tak Gęsia Zatoka – jak przetłumaczyć można nazwę Gásadalur – prezentuje się bez filtrów, podbitego kontrastu, podkręconego nasycenia i trybu szerokiej rozpiętości tonalnej.

Gjógv

Tworzący naturalną przystań wąwóz – od którego swą nazwę wzięła osada Gjógv – to kolejny “must have” dla odwiedzających Owcze instagramerów.

Tak oto prezentuje się Gjógv “no-filter”:

Leitisvatn

A tak w internetowych kadrach prezentuje się największe na Wyspach Owczych jezioro. Co ciekawe, niemniej piękne, położone wśród surowych farerskich wzgórz Fjallavatn omijane jest szerokim instagramowym łukiem. Zdjęcie drugiego co do wielkości farerskiego jezioro nie przyciągnie już za pewne tylu “lajków”.

A oto bezfiltrowa odsłona Leitisvatn:

Saksun

Farerska wioska Hobbita to obok Gásadalur element farerskiego odpowiednika Złotego Kręgu znanego z sąsiedniej Islandii. Tu także nikt nie oszczędza cyfrowych filtrów.

A tu zamglone Saksun bez jakiejkolwiek obróbki fotograficznej:

Tindhólmur

Chyba najbardziej niezwykły twór w całym zdumiewającym, wyspiarskim i skalistym świecie Wysp Owczych. (…) Komu w dzieciństwie dane było zwiedzić Tindholmen, wędrować po zielonych trawnikach, wspiąć się na szczyt i zjechać na linie, używanej przez łowców ptaków, wzdłuż niedostępnych skał ten zachowuje wspomnienie na całe życie; żadne późniejsze zetknięcie z naturą nie jest w stanie tego zaćmić. To obraz, który powraca we snach i każe po latach jeszcze popadać w zadumę – tak działa urok rzucony przez łagodną i ponurą piękność – Tindholmen.

Tak piękno Wysepki ze Szczytem – jak przełożyć można nazwę Tindhólmur – opisuje w poświęconym jej opowiadaniu farerski pisarz i artysta William Heinesen.

Czas na Tindhólmur w wersji bez filtra:

Czego szukasz w świecie ptaków, obca istoto bez skrzydeł i dzioba? Jeśli nawet umiesz pływać i nurkować, łowić śledzie, a być może także latać, to w każdym razie nie znajdziesz drogi przez ocean bez kompasu. Jesteś li tylko rozpieszczonym wścibskim przybłędą, który wszędzie próbuje się wślizgnąć i wszystko zabić, by spróbować jak smakuje!

William Heinesen, Zaczarowane światło

A może…

A może Wyspy Owcze to także porzucony gdzieś na Nólsoy nadgryziony przez rdzę i czas stary traktor? A może otulona kocykami przystankowa wiata w Fuglafjørður?

About Kinga Eysturland i Maciej Brencz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *