Nyordslista, czyli lista nowych słów w języku szwedzkim

Nyordslista, czyli Szwecja ogarnięta wstydem przed lataniem, mikroniewiernością i z otarciami między udami.

Daniel Gaszewski

Nie, to nie jest to, o czym myślicie. To nie jest artykuł o szwedzkiej niewierności w samolotach, której skutkiem są otarcia między udami (chociaż bez kontrowersji obyczajowych się nie obędzie). Rzecz ma się o nowych słowach w języku szwedzkim! Zajrzyjmy więc do Nyordslista! 

Språkrådet, czyli Rada Języka Szwedzkiego

W Szwecji główną instytucją zajmującą się dbaniem o język szwedzki jest Språkrådet, czyli Rada Języka Szwedzkiego. Jej funkcję i działalność łatwo porównać do Rady Języka Polskiego. Na nią z resztą w ostatnim czasie, częściej niż zwykle, zaczęliśmy się powoływać, głównie w kwestii feminatywów: nauczycielka, posłanka, polityczka, gościnia. Språkrådet co roku publikuje Nyordslista – listę nowych słów w języku szwedzkim. Nie zawsze to są nowe słowa i nierzadko daleko im od szwedzkości. Językoznawcy czujnie obserwują, jak język szwedzki się rozwija, zarówno ten literacki jak i bardziej potoczny. Wyłapują nowe określenia na zjawiska i rzeczy, które Szwedzi potrzebują nazwać, a dosłownie brakuje im słów. Nie zrozumcie tego źle. Språkrådet to nie jest organ, który tworzy język – to Szwedzi go tworzą. Pisarze pisząc książki, dziennikarze pisząc artykuły, zwyczajni ludzie pisząc internetowe blogi. Zgodnie z prawem Jante (szw. Jantelagen) i wszechogarniającym lagom, wszyscy są równi i każdy ma swój wkład. Rada Języka Szwedzkiego pokazuje więc przykłady użycia nowych słów zarówno z pięknych językowo artykułów, jak i blogów w Internecie.

Nyordslista na rok 2018

Cóż to za nowe słowa znalazły się na ostatniej liście, Nyordslistan 2018? Tytułowy wstyd przed lataniem jest świetnym przykładem, czyli flygskam! Zbudowane jest ze szwedzkich słów ett flyg – lot, en skam – wstyd. Dlaczego Szwedzi wstydzą się latać? Okazuje się, że każdy lot samolotem pogarsza stan środowiska i wpływa na zmiany klimatyczne. Statystycznie porzucenie plastikowych torebek w sklepie ma nikłe znaczenie. Za to ograniczenie chociażby jednego lotu rocznie per osobę – ma już ogromny wpływ. Słowo nie powstało ani teraz, ani w 2018 roku, ale dopiero rok temu językoznawcy uznali, że nie była to chwilowa moda. Słowo okazało się naprawdę potrzebne i powinno na stałe wejść do słowników. I nic dziwnego, bo o flygskam mówią nie tylko zieloni aktywiści. Jest to stały element debaty politycznej, nauczyciele organizują pogadanki dla uczniów, których dręczą wyrzuty sumienia. Miasta organizują zajęcia dla rodziców o tym, jak rozmawiać ze swoimi pociechami o tego typu problemach, a w radiach o flygskam mówią zarówno naukowcy zajmujący się klimatem jak i psycholodzy, którzy wyjaśniają jak radzić sobie z lękami związanymi ze zmianami klimatycznymi. Te zmiany Szwedzi odczuli na własnej skórze, gdy latem 2018 kraj stanął w płomieniach. Upalne suche lato sprawiło, że dziesiątki lasów zaczęły płonąć. Problem był tak ogromny i sytuacja był tak krytyczna, że cała Europa ruszyła Szwecji na pomoc, w tym i polscy strażacy, na widok których Szwedzi wiwatowali na ulicach. A co się działo w miastach? Wiadomo, w upale wszyscy się pocą. I coraz częściej ludzie zaczęli skarżyć się na… otarcia między udami, czyli lårskav.

Ekosłówka prosto z Nyordslista

Skandynawia znana jest z tego, że jest blisko natury i o tę naturę się dba. Niektórzy biorą to sobie bardzo do serca i tworzą własne organiczne kompostowniki w domach, zgodnie z japońską metodą bokashi. Słowo mało szwedzkie, ale włączone jest do szwedzkiego słownika. I nic dziwnego, bo pojawia się coraz więcej reportaży, blogów, a nawet kanałów na YouTubie o tym, jak zrobić sobie domowy kompostownik właśnie metodą bokashi. Inne ważne nowe słowo, związane z szeroko rozumianą ekologią, to nollavfall, czyli… no właśnie. W języku polskim chyba jeszcze się nie dorobiliśmy własnego odpowiednią angielskiego zero waste. Ten nowy trend polega na tym, aby produkować jak najmniej śmieci, a w zasadzie nie produkować ich wcale. Własne siatki zamiast jednorazowych plastikowych, własne pojemniki na żywność, chusteczki wielokrotnego użytku, i tak dalej.

Cyberhigiena po szwedzku

Na listę nowych słów miała duży wpływ debata polityczna w Szwecji w zeszłym roku. Dużo mówiło się o digitalizacji i ekonomii. Nie dziwne więc, że błogosławieństwo Språkrådet otrzymały takie słowa e-krona, czyli elektroniczna korona. Walutą w Szwecji jest korona szwedzka, póki co nadal w formie monet i banknotów, ale z racji tego, że zdecydowana większość transakcji w Szwecji jest bezgotówkowa i coraz cześciej nawet zwykłe sklepy i kawiarnie są bezgotówkowe, to mówi się o wprowadzeniu e-waluty.

Silna ekonomia, stały rozwój gospodarczy i lider światowej innowacji nie jest jeszcze jednak gotowy na jej wprowadzenie. Za to ma usankcjonowane słownictwo, aby o tym dyskutować. Kolejnym nowym pojęciem jest digifysisk, czyli taki, który jest zarówno zdigitalizowany jak i fizyczny. Przykład? Hitem stały się aplikacje z lekarzami. Logujesz się w aplikacji i na koszt publicznej służby zdrowia zamawiasz wizytę u lekarza w formie wideorozmowy. Taki lekarz (nätläkare – internetowy lekarz, również nowe słowo na liście!) jest tym samym lekarzem, co w przychodni. Może wypisać ci receptę i skierować na badania specjalistyczne. Jak wiadomo, nie zawsze jest łatwo udzielić fachowej pomocy na odległość. Dlatego mówi się o tym, że należy uzupełniać tę zdigitalizowaną pomoc fizycznymi spotkaniami.

Zajrzyj na kanał Szwedzi Start po więcej ciekawostek o Szwecji i Szwedach

Skoro już mowa o cyfrowym świecie i o zdrowiu to nie zabrakło również cyberhygien, czyli cyberhigieny. To ona właśnie jest zbiorem zasad i postępowania w taki sposób, aby zwiększyć cyberbezpieczeństwo. Brzmi jak coś bardzo wydumanego, ale nie chodzi tylko o inwigilacje państwowych instytucji, lecz również o osoby prywatne – kiedy ostatnio aktualizowaliście ustawienia na Facebooku tak, aby przykładowo wasze prywatne wpisy i zdjęcia nie trafiły w niepowołane ręce?

Słówka wyborcze

2018 był rokiem wyborczym w Szwecji i nie zabrakło nowych, politycznych słów na liście. Najmniej szwedzkim słowem jest whataboutism. Gdy partia X krytykuje partię Y, to zamiast odpowiedzieć na krytykę, krytykuje się przeciwnika. Co ty mi tu zarzucasz, a wy to co zrobiliście za swojej kadencji, nic! Dobrze to znamy i z polskiego podwórka. Politycy wykłócali się również o nowe reguły przyznawania obywatelstwa, jedną z nich jest språkplikt, czyli obowiązek nauki i znajomości języka szwedzkiego. Dziś nie jest to wymóg do ubiegania się o szwedzkie obywatelstwo, ale rząd szwedzki już pracuje nad nowymi regulacjami. Politycy mówili również o zbrodniach przeciwko państwu opiekuńczemu, czyli välfärdsbrott.

Nyordslista i celibat z własnej woli

Nie zabrakło też tematów obyczajowych. W cyfrowym świecie łatwo nazywać nowe kontakty, których granice się rozmywają. Nasza druga połówka może nie być zadowolona z tego, że flirtowaliśmy z nieznaną osobą w mediach społecznościowych. Być może to nic nie znaczy, do poważnej zdrady nie doszło, ale nasza partnerka lub partner może mieć inne zdanie na ten temat. Może oskarżyć nas o mikrootrohet, czyli mikroniewierność. Nie każdy ma też szczęście w miłości i nie ma jeszcze swojej drugiej połówki. Pojawia się nowa grupa mężczyzn – nieatrakcyjnych, niechcianych, odpychanych przez inne kobiety. Tacy panowie żyją w celibacie nie ze swojej woli, tylko z winy kobiet, które ich odrzucają. Przynajmniej tak ci panowie to wyjaśniają. Ich złe relacje z kobietami to wina samych kobiet, to wina feminizmu, to wina liberalizacji obyczajów. Są sfrustrowani, żalą się na forach internetowych i są niezadowoleni z tego, jak wygląda świat. Po angielsku, a od teraz również i po szwedzku, można ich nazwać incel (od angielskiego involuntary celibacy, czyli dosłownie „celibat nie z własnej woli”). Ostatnim interesującym słowem w tym obszarze jest menscertifiering, czyli wystawianie certyfikatu, na przykład, dla miejsc pracy, które są przyjazne kobietom przechodzących menstruację. Jak by to mogło wyglądać? Do końca jeszcze nie wiadomo, ale jako przykłady podaje się: zapewnienie przerw w pracy, aby umożliwić zmianę tampona, urządzenie toalet tak, aby można było wyrzucić do specjalnego pojemnika zużyte podpaski, czy w ogóle zapewnienie środków higienicznych dla kobiet podczas menstruacji.

Institutet för språk och folkminnen

Język jest fascynującym narzędziem, który wiele mówi nam o ludziach nim się posługujących. Można w nim odkrywać tradycje, zwyczaje, a nawet zakorzenione postawy i poglądy. Ostatnia lista słów w języku szwedzkim odzwierciedla to, o czym sami Szwedzi dyskutują, jak patrzą na życie i z jakimi dylematami się zmagają. Zaprezentowałem wam tylko kilka moim zdaniem najciekawszych pojęć z ostatniej listy, jeśli uczycie się lub znacie szwedzki, to możecie sprawdzić całą listę (wraz z przykładami) na stronie Institutet för språk och folkminnen.

About Daniel Gaszewski

Daniel Gaszewski – mieszkający w Szwecji autor kanału na YouTube „Szwedzki start!”, na którym opowiada o największym skandynawskim kraju, życiu w Sztokholmie i melodyjnym języku szwedzkim. Dlaczego Szwedzi miają fioła na punkcie kawy i cynamonowych bułeczek? Jak zrozumieć szybko mówiących po szwedzku Szwedów? Jakie warunki trzeba spełnić, żeby zdobyć szwedzkie obywatelstwo? Dlaczego Szwedzi wymyślają słowa typu „flygskam” opisujące wstyd przed lataniem samolotami czy „lårskav” na otarcia między udami? Każdy odcinek odpowiada nawet na najbardziej szalone pytania związane ze Szwecją!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *